

"Minęło już sześć wiosen od Naszego ostatniego spotkania. Nie spodziewałam się, że jeszcze kiedykolwiek go spotkam. Każde z Nas poszło w swoją stronę. Starałam się o Nim zapomnieć, ale niestety nie potrafię. Znałam go od dziecka, był moim najlepszym przyjacielem, a następnie moją największą miłością życia. Trudno ot tak o tym zapomnieć. Pięć lat temu moje życie obróciło się o 180 stopni, kiedy to zostałam "przez przypadek" wampirem. Już wcześniej wiedziałam o ich istnieniu, w Mystic Falls było ich od groma. Nie tylko wampirów, ale także były czarownice i wilkołaki.
Dzisiaj jestem zaręczoną wampirzycą, rodzice postanowili wydać mnie za mąż, ja tego nie chciałam. Wolałabym czekać w spokoju, aż pojawi się On. Jednak wiedziałam, że nie może się to zdarzyć, nie mogłabym być z nim teraz kiedy jestem nieśmiertelna. Nie chciałabym pozbawić go śmiertelności, której sama bardzo pragnęłam. Nie byłabym w stanie tego zrobić. Jedyne co mnie teraz czeka to wieczne, nieszczęśliwe życie..."Zamknęła swój pamiętnik i schowała za jeden z obrazów wiszących przy oknie. Cicho westchnęła, po czym spojrzała w stronę łóżka, na którym spał jej przyszły mąż. Kruczowłosy wampir ani drgnął, a w sypialni unosił się zapach alkoholu. Skrzywiła się, wstała z krzesła i wyszła po cichu z pokoju, aby go nie obudzić. Jej narzeczony nie był złym wampirem, nie dlatego nie chciała za niego wyjść. Po prostu go nie kochała, a chciałaby to zrobić z miłości, a nie z przymusu.
Zarzuciła na siebie czarną skórzaną kurtkę i wyszła z domu. Puściła się w wampirzym tempie w głąb lasu. Po kilku minutach była już przed drzwiami Mystic Grill. Zanim jednak weszła do środka spojrzała w stronę parkingu. Stała tam znajoma Impala z 1967 roku. Poczuła jak robi jej się gorąco, a w myślach słyszała cichy głos "to chyba on'. Wypuściła powietrze z ust i zmierzwiła palcami swoje długie, falowane, brązowe włosy. Odwróciła się i chwyciła za klamkę, po czym wsunęła się do środka baru. Pomieszczenie było dość duże, bar rozciągał się przez całą ścianę, a na półkach stały butelki najróżniejszych alkoholi. Oświetlenie było przyciemnione, a ściany były pomalowane w kolorach brązu. Było tu trochę mrocznie, ale nie przytłaczało to nikogo. Po obu stronach były rozstawione stoły, na których widniały świeczki, co również dodawało temu miejscu klimatu. W prawej części pomieszczenia była scena, na której nie grał obecnie żaden miejscowy zespół. Usiadła przy jednym ze stolików, a chwilę po tym pojawił się przy niej jej dawny znajomy ze szkoły Matt Donovan.
— Witaj Madeline — uśmiechnął się do niej szeroko. - To co zawsze?
— Cześć — odpowiedziała mu również z uśmiechem. — Tak, poproszę.
Chłopak przytaknął głową i odszedł. Ona zaś nerwowo rozglądała się po pomieszczeniu szukając właściciela Impali, jednak nigdzie go nie było. Bezgłośnie westchnęła. Nagle poczuła rękę na ramieniu, gwałtownie się odwróciła widząc właśnie jego.
— Madeline? — zapytał będąc równie w małym szoku, że znowu się spotkali.

Witam, wracam z czymś zupełnie nowym. Zainspirował mnie tym jeden z filmików na youtube i film "Dla Ciebie wszystko". Zobaczymy co uda mi się z tego stworzyć.