sobota, 5 listopada 2016

♣ Chapter 2.4

Znalezione obrazy dla zapytania katherine gif 500x200Znalezione obrazy dla zapytania caroline gif 500x200
     Obudziła się wczesnym rankiem mimo tego, że chciała tego dnia dłużej pospać. Jak na złość nie mogła ponownie usnąć, więc przeniosła się do pozycji półsiedzącej i sięgnęła po telefon. Odblokowała go i lekko się uśmiechnęła widząc, że dostała wiadomość od Dean'a. Pierwszą od kilku miesięcy. Nawet nie liczyła na to, że odpisze, ale jednak zrobił to. Otworzyła wiadomość, a jej kąciki ust opadły i stworzyły prostą linię. "Wszystko u mnie dobrze. Nie martw się i bądź szczęśliwa". Te słowa brzmiały jak ostatnie, które wypowiedział, a raczej napisał do jej osoby. Nie martwić się, bo sobie sam świetnie radzi.  Być szczęśliwą, bo on już nie wróci, zacząć żyć na nowo i bez niego znaleźć szczęście. 
     Problem w tym, że w jej życiu przestało gościć szczęście w dniu, kiedy on opuścił Mystic Falls po raz drugi. To on był powodem jej radości, okazywania miłości, której pragnęła i potrzebowała jak ludzie powietrza. Zadawał jej zarazem szczęście, jak i ból, który niekiedy był nie do wytrzymania. 
     Odłożyła telefon na szafkę nocną. Starała się powstrzymać napływające łzy do oczu, byleby tylko nie ujrzały światła dziennego. Podeszła do okna odsłonić długie, ciemne zasłony, a po jej policzku spływały pojedyncze słone krople. Nie wytrzymała, pozwoliła im uciec. Może potem, będzie lepiej. 
     Po godzinie zeszła na dół, a następnie swoje kroki skierowała ku kuchni. Weszła do środka, gdzie ujrzała Rosie siedzącą przy blacie w cieniutkim, białym szlafroku. Nogi miała odsłonięte, założone jedna na drugą, a stopą delikatnie kołysała w górę i w dół. Włosy pozostawione w nieładzie dodawały jej więcej seksapilu. Nie przywykła jeszcze do obecności panny Mountgomery i Archibald'a w ich domu. Owa dziewczyna lekko drgnęła i z uśmiechem odwróciła się w stronę Madeline. 
— Myślałam, że już gdzieś wyszłaś zanim wstaliśmy — powiedziała przesłodzonym głosem, że wczorajsza wypita krew chciała ponownie wrócić do torebki i lodówki. — Chcesz trochę krwi? Wzięłam z piwnicy od razu parę torebek, żebyście nie musieli tam schodzić. Mało przyjemne miejsce, tak w ogóle. 
— Nie, dzięki — odpowiedziała, choć wolałaby odwrócić się na pięcie i odejść jak najdalej od niej. 
     Rosie niemalże podskoczyła na krześle z nie wiadomo jakiego powodu, a jej oczy rozbłysły. Mogłoby się wydawać, a może nawet to było pewne, że pomyślała w danej chwili o Damon'ie. 
— Damon i Archibald wyszli gdzieś zanim wstałyśmy. Próbowałam się do nich dodzwonić, ale żaden nie odbiera — powiedziała smutniejszym tonem. — Może Ty spróbujesz?
— Teraz nie mogę, bo właśnie wychodzę — zaczęła się wycofywać w stronę drzwi. — Jak wyszli tak i wrócą, jak przyjdzie pora — dodała i zniknęła jej z oczu. 

     Blondynka siedziała w salonie nad stertą ksiąg, które młodszy Winchester dla niej zdobył. Szukała kolejnych informacji na temat lekarstwa dla Madeline. Miała nadzieję, że lekarstwo nie będzie posiadało jakichś "haczyków", o których oni nie będą mieli pojęcia i sprawią, że brązowowłosej, nie daj Boże coś się stanie. Podskoczyła do góry słysząc dzwonek do drzwi, przez zamyślenie straciła czujność co się wokół niej dzieje. W wampirzym tempie pojawiła się tuż przed drzwiami, które otworzyła, a przed jej oczami ukazała się długo wyczekiwana przez nią uśmiechnięta osoba. 
— Witaj, Caroline — usłyszała te dwa słowa, którymi zawsze była przez niego witana. 
     W końcu raczył się pojawić, był jedyną osobą, która mogła zdobyć to lekarstwo i miała nadzieję, że lada moment posiądzie je w swoje ręce, aby oddać je odpowiedniej osobie. 
Znalezione obrazy dla zapytania klaus mikaelson gif 500x200 hello caroline— Klaus, dobrze Cię widzieć — odpowiedziała, a chwilę po tym poczuła za sobą obecność Sam'a, który już został poinformowany, kim jest doręczyciel lekarstwa. — Zaprosisz go, Sam? — spojrzała na swojego chłopaka. 
     Winchester przypatrywał się nowo poznanej pierwotnej hybrydzie i choć wcześniej przyrzekł, że zaprosi go do swojego domu - to teraz miał pewne wątpliwości. Od pół wampira, pół wilka tryskała arogancja, a to była cecha, którą wyczuwał od niego na kilometr. Nie chciał, aby sprawy potoczyły się w nieodpowiednim kierunku, ale skoro obiecywał Caroline, że go zaprosi... 
— Wejdź — powiedział chrypiącym głosem, a Klaus z ironicznym uśmiechem wślizgnął się do środka i pewnym krokiem przeszedł korytarz zatrzymując się dopiero w salonie przy księgach, na które rzucił okiem. Prychnął pod nosem dość nikle, ale każdy mógł to usłyszeć. 
— Caroline, jak zwykle odrabia pracę domową najlepiej jak tylko potrafi — pokręcił głową na boki z niedowierzaniem. — Znalazłaś już jakiś haczyk? — zapytał dalej ilustrując wzrokiem księgi. 
     Blondynka spojrzała pytająco na Klaus'a. Miała wrażenie, że pierwotny wie coś więcej, niż jest w księgach wypisane albo chce sprawić, aby dopadły ją wątpliwości co do oddania lekarstwa Madeline. 
— Nie wyłapałam żadnych haczyków — odpowiedziała zgodnie z prawdą. — Wiesz coś, czego my nie wiemy? Nie chcę, żeby coś poszło nie tak. Nie pogodziłabym się z tym. 
     Doskonale znał jej grę słów. Próbowała go zmiękczyć, aby wyśpiewał jej wszystko czego oni nie wiedzą. Panna Forbes od zawsze mu się podobała, a ona zdawała sobie z tego sprawę. Niestety nie zawsze wszystko jej powie, a tym bardziej na temat lekarstwa. Nawet nie wiedział o jego istnieniu, a co dopiero o skutkach jego zażycia. Przeniósł na nią swój wzrok. 
— Nic mi na ich temat nie wiadomo, dopiero się dowiedziałem o tym lekarstwie — odpowiedział. — Tak jak Ci obiecywałem... zdobyłem je — wyciągnął małą skrzyneczkę z kieszeni. 
     Caroline delikatnie się uśmiechnęła na widok drewnianego pudełeczka. Zrobiła krok w przód, ale Klaus zdążył się cofnąć z ironicznym uśmiechem. Spojrzała na niego niezrozumiale.
— Oddam Ci je, spokojnie... — powiedział ciszej przypatrując się jej, a następnie Sam'owi. — Chciałem tylko się upewnić jeszcze, czy pamiętasz o naszej umowie? Lekarstwo w zamian za dostarczanie mi raz na jakiś czas niewielką ilość człowieczej krwi Madeline — uniósł brwi ku górze.
— Pamiętam, będziesz ją otrzymywał — powiedziała. — Madeline na pewno Ci nie odmówi. 
     Klaus pokiwał głową i wręczył dziewczynie pudełko z lekarstwem do ręki. Następnie znikł bez słowa, ale nie na długo. Lada dzień wróci po to, co było mu obiecane. 


     "Dean, to znowu ja... Nie odbierasz, więc pewnie jesteś na jakimś kolejnym polowaniu. Myślę, że to już czas, abyś wrócił. Teraz nadszedł czas na to, abyś ty i Madeline w końcu się ze sobą połączyli. Macie na to szansę, to jest ta chwila Dean. Od jutra Wasze życie się zmieni, będziecie je dzielić wspólnie, aż po deskę i gwóźdź. Tylko proszę przyjedź, nie schrzań tego... Robiliśmy to dla Was, żebyście mogli żyć ze sobą szczęśliwie. Czekamy na Ciebie..." 
Znalezione obrazy dla zapytania sam winchester gif phone
 — Znowu nie odebrał? — zapytała Caroline, która oderwała wzrok od pudełeczka, które było otworzone, a w nim leżała fiolka wypełniona krwią. 
     Sam odłożył telefon na stół i pokiwał głową na boki. Miał jednak przeczucie, że Dean wróci. Jutro z samego rana na pewno będzie już w Mystic Falls, a jak nie to wieczorem. Wszystko w zależności, gdzie jest. Wstał z krzesła, po czym podszedł do blondynki. Odgarnął jej włosy na jedną stronę i lekko musnął ustami jej szyję. 
— Jutro Madeline w końcu będzie człowiekiem... — powiedziała między jego pocałunkami po szyj, które sprawiały jej niesamowitą przyjemność. — Zasługuje na to, bardziej niż my wszyscy razem wzięci.
— Mhym — mruknął nie przerywając swoich poczynań, ale Caroline odsunęła się od niego na moment.
— Ktoś tu idzie — uśmiechnęła się do niego. — Wieczorem dokończymy — musnęła kącik jego ust.
     Zaśmiała się cicho widząc zrezygnowaną minę swojego ukochanego, po czym podeszła do drzwi słysząc ówczesne pukanie. Do środka weszła Madeline, która nie miała zadowolonej miny. Na pytanie przyjaciółki "czy wszystko w porządku?", przytaknęła głową, ale po chwili zaczęła opowiadać o Rosie, która chwili roznegliżowana pod domu. Nie żeby jej to przeszkadzało, zawsze to może i Damon by się na nią pokusił, a jej dałby wolną rękę. Cała trójka usiadła w salonie. 
— Czy to jest to o czym myślę? — zapytała Madeline, a palcem wskazała na drewniane pudełeczko.
     Caroline przytaknęła głową. Zdała sobie sprawę, że czas powiedzieć przyjaciółce o obietnicy, którą złożyła pierwotnej hybrydzie w zamian za dostarczenie lekarstwa. 
— O zdobycie go musiałam poprosić Klaus'a — zaczęła, a Madeline spojrzała na nią zdziwiona, a za razem świadoma tego, że musiała być zasada "coś za coś". — Tylko on jedyny mógł je zdobyć, nie mam pojęcia nawet, kto to wymyślił, ale końcem końców udało się. Był jednak pewien haczyk, no cóż... jak to z Mikaelson'ami. Może i głupio postąpiłam... Może nie powinnam, ale zgodziłam się, że w zamian za lekarstwo... będziemy mu dostarczać krew do tworzenia hybryd — brązowowłosa przytaknęła głową, ale po chwili spojrzała na nią pytająco. — Twoją krew, już człowieczą... dlatego kiedyś byłaś tak ważna dla niego. Dzięki Tobie mógłby tworzyć swój gatunek. Możesz na mnie zacząć krzyczeć... 
     Nie miała zamiaru na nią krzyczeć, czy mieć pretensji o to, że zgodziła się na taką rzecz za jej plecami. Zrobiła dla niej coś niesamowitego. Nie każdą przyjaciółkę byłoby stać na taki gest. Spędziła kilka miesięcy na poszukiwaniu lekarstwa na wampiryzm tylko po to, aby uwolniła się od Damon'a, nieśmiertelności i ułożyła sobie życie z Dean'em. 
— Skoro taki był haczyk, niech będzie — uśmiechnęła się lekko. — Nie mam Ci tego za złe, spokojnie — powiedziała widząc minę przyjaciółki. — Teraz bym się chciała jeszcze dowiedzieć coś na temat mojego stworzyciela... Dlaczego to Damon nim jest, co zrobił? 
     Caroline cicho westchnęła. Wiedziała, że tuż przed zażyciem lekarstwa, Madeline musiała się dowiedzieć, dlaczego to właśnie on jest jej stworzycielem. Prawdopodobnie to zaważy nad tym czy przyjmie lek, czy odda je komuś innemu. Nie widziała właściwie od czego zacząć. Starała sobie ułożyć w głowie wszystko jeszcze raz. Od początku. Sprawa ta, była dość skomplikowana. Dowodów jest niewiele, a raczej nie ma ich wcale. Wypadałoby jednak połączyć tylko wydarzenia w jedną całość. Według Caroline i Sam'a - to Damon był jej stwórcą, ale czy Madeline w to uwierzy? 
— Uwierzysz albo nie... Nie mamy na to dowodów, musiałabyś tylko spróbować po kojarzyć fakty i przeczytać zapiski z dziennika twojej mamy, które udało nam się znaleźć... 


 ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽ ✽
Cześć! Jestem tu ponownie, z czymś nowym i równie spierniczonym, mimo iż, wydaje mi się, że moja wena aż ze mnie kipi, to wcale chyba tak nie jest. Rozdział posiada, przepraszam za słowo, w cholerę pieprzonych dialogów niż opisów, to wydają mi się niesamowicie tu potrzebne. Wybaczcie więc, ale widocznie tak musiało być. Powoli zbliżamy się do końca! Cieszycie się? Ja to tak nijako odbieram, chyba jeszcze to do mnie nie dochodzi. Miały być III sezony, będzie II i to niespełna, bo zakończenie będzie dużo wcześniej. Może ukarzą się jeszcze 2-3 rozdziały i epilog. Będzie to mój drugi ukończony blog, wow! Wyprzedzając w razie czego pytania na temat, czy mam zamiar pisać coś jeszcze to moja odpowiedź brzmi: chyba tak. Na pytanie, na podstawie czego będę pisać: Supernatural i Pamiętniki Wampirów. Może te same postacie, ale inna historia? Jakieś macie swoje pomysły, chętnie je przeczytam, a może nawet i skorzystam, więc walcie śmiało z propozycjami, a ja zacznę myśleć nad kolejnym blogiem! Pozdrawiam!



12 komentarzy:

  1. Jednak dwa ? Szkoda szkoda,szkoda! :(
    Znowu pierwsza! Ja bym chętnie zobaczyła Madeline jeszcze jako człowieka, jaki żyje z Deanem i wg.. :D Rozdział mi się podoba, Klaus jak to Klaus - zawsze szarmancki :D
    Czekam na next !
    Pozdrawiam. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jednak dwa... Mam już obmyślone zakończenie i pasuje do obecnych zdarzeń ;)
      Dziękuję bardzo! Pozdrawiam!

      Usuń
  2. SZkoda ,że nie bedzie 3 części wielka szkoda ubvustwiam cię za Klausa mogła byś pisać o supernatural i lucyferze zastanawiam się czy Klaus coś namiesza i jaka będzie reakcja Dena i co jest w dzienikach pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo wszystko się okaże!
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  3. Że jak??? Nie będzie kolejnej części??? Zadałaś mi cios w samo serce ;_;
    A już się tak cieszyłam,że Klaus się pojawił. Normalnie go uwielbiam i liczyłam może na jakiś mały poboczny wątek na wzór Damon-Dean-Madeline tylko z Caroline i Klausem. No ale jeśli planujesz pisać coś jeszcze...
    Ale skoro to już koniec to takie pytanie,po co jest tu Rosie i Achibald? Jeszcze się przysłużą na zakończenie czy jak?
    No w każdym razie z mojej strony to jakbyś miała pisać coś jeszcze to poproszę może o jakiś wątek Caroline-Klaus-Sam tym razem no i Stefana na szmacie <3
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, ale to jest ten odpowiedni moment.
      Archibald i Rosie miały być wplątanymi postaciami tylko na chwilę, ale mamy przed sobą jeszcze 2-3 rozdziały, więc trochę jeszcze się z nimi podzieje :)
      Stefan na szmacie, haha :D Zupełnie o tym zapomniałam, ale czy uda mi się gdzieś to wplątać? Nie wiem, postaram się coś wymyślić ;)
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  4. Rosie mnie wkurza. Tak samo jak Damon. Madeline powinna już zabić tego idiotę.
    Ale rozdział mi się bardzo podobał.
    Czekam na następny, kochana :)
    All the love xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może niedługo się to stanie, a może jednak nie :)
      Dziękuję bardzo, pozdrawiam!

      Usuń
  5. Klaus taki ugodowy i oddany? Raczej powinien żądać więcej, niż Caroline może mu dac i być zazdrosnym o Sama. No ale co poradzić, każdy ma inne wyobrażenie Mikaelsonów :D
    Niech Madeline weźmie juz to lekarstwo, nie mogę się doczekać *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krew Madeline, jeszcze człowiecza jest dla niego cenniejsza niż wszystko inne :)
      Pozdrawiam i dziękuję :)

      Usuń
  6. Matko Boska! Dopiero teraz znalazłam czas i okropnie żałuję że tak późno. Rozdział taki ahhh, naprawdę dobry. Fajne, że już kończysz, znaczy w tym sensie, że na siłę nie ciągniesz tej historii, ale błagam - pisz dalej! Co do rozdziału samego w sobie - jak zawsze idealny, wszystkie wydarzenia łączą się. I oczywiście Klaus, oh oh *-* szkoda, że ma taki krótki epizod w opowiadaniu :c.
    Pozdrawiam i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się pisać, skończyć ten blog, zacząć drugi, o ile czas mi na to pozwoli, ale póki co go nie mam :(
      Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń